Menu

Love Estate Kraków

Życie Miasta - Dom Komunikacja Kraków

Uwaga na Nike Factory Store!

loveestate

WP_20170819_16_24_50_Pro

„Mamy poczucie, że zostaliśmy oszukani. Z takim potraktowaniem klienta nie spotkałam się chyba od lat 90-tych”

Tydzień temu dostałem emaila od czytelniczki Pani Teresy (dane osobowe do wiadomości redakcji), która opisała sytuację związaną z obsługą reklamacji w sklepie Nike Factory Store w Modlniczce (pisownia oryginalna) całość pisma poniżej:

„Pół roku temu zakupiliśmy dla starszego syna buty marki Nike w sklepie Factory koło Krakowa. Na urlopie (byliśmy w sierpniu) syn stwierdził, że nie może chodzić w butach ponieważ coś rani go w piętę – konkretnie ścięgno Achillesa. Zauważyliśmy, że jakiś sztywny i ostry kawał plastiku przebił wyściółkę w obu butach i faktycznie chodzenie w nich było niemożliwe. Po prostu  raniły nogi. Zaraz po powrocie z wakacji, a dokładnie trzy dni po urlopie udaliśmy się do sklepu gdzie wypełniliśmy przy Pani ekspedientce dokument reklamacji. Usłyszeliśmy z mężem, że mamy poczekać i Pani udała się na zaplecze. Sądziliśmy, że dostaniemy ksero pisma. Jakie było nasze zdziwienie gdy ta Pani pojawiła się z gotową odpowiedzią na dodatek odmowną. Poniżej pismo z 19 sierpnia br.

buty01

Gdy zapytaliśmy o powody odmowy usłyszeliśmy, że obuwie było zakładane bez użycia łyżki oraz, że nie od razu złożyliśmy reklamację.

Odpowiedziałam, że owszem dwa tygodnie temu zauważyliśmy wadę ale byliśmy na urlopie i dopiero po powrocie mogliśmy przyjść z reklamacją. Usłyszałam, że trzeba było od razu reklamować.

Mąż zapytał w jaki sposób stwierdzili, że buty były zakładane bez użycia łyżki i jak im się udało to w pięć minut ocenić. Pani poinformowała, że oceniła to osoba, która się na tym zna. Gdy mąż zapytał czy ta osoba jest rzeczoznawcą Pani powiedziała, że „tak ta osoba jest rzeczoznawcą” Mąż zażądał rozmowy z tym ekspertem i upierał się, że chce z nim porozmawiać. Pani powiedziała, że zaraz z Nim wróci.

Przyszedł Pan Paweł lat około 20-stu, który powiedział, że jest kierownikiem. Mąż zadał pytanie czy jest rzeczoznawcą w zakresie oceny obuwia ponieważ prosił o rozmowę z tą osobą ponieważ Pani sprzedawczyni powiedziała, że oceny uszkodzeń dokonał „rzeczoznawca”. Pan Kierownik powiedział, że tylko z nim możemy porozmawiać. Na dodatek Pani ekspedient stwierdziła, że „to nieprawda, że ona mówiła, że rzeczoznawca oceniał reklamację” Sytuacja stała się absurdalna i żenująca ponieważ kilkunastu klientów przysłuchiwało się całej sytuacji. Mąż zapytał Kierownika czy to „rzeczoznawca oceniał obuwie”, usłyszał, że tak ale on tu nie przyjdzie. Gdy mąż poprosił o nr uprawnień tego rzeczoznawcy Kierownik odpowiedział, że mu nie udzieli takiej odpowiedzi. Zrezygnowani napisaliśmy odwołanie – pismo poniżej.

buty02

Po jakimś czasie dostaliśmy SMS, że jest odpowiedź. Mąż pojechał i otrzymał pismo będące „kopiuj”, „wklej” poprzedniego. Pismo:

buty03

Szkoda było nerwów na spory. Gdy mąż czekał na zwrot obuwia porozmawiał z dwoma chłopca w wieku około 18-stu lat, którzy też reklamowali buty i czekali z nim w kolejce. Sytuacja podobna tyle, że oni do odmownej odpowiedzi otrzymali uzasadnienie „używanie niezgodne z przeznaczeniem” – słowo „wytrych”, którym można wszystko uzasadnić. Mamy poczucie, że zostaliśmy oszukani. NIe ma i nie było rzeczoznawcy, a sklep po prostu oszukuje bo jak inaczej wytłumaczyć "ekspertyzy" robione w pięć minut? Z takim potraktowaniem klienta nie spotkałam się chyba od lat 90-tych. Nie liczymy na to, że sklep zachowania się wobec nas fair ale mamy nadzieję, że jeśli opisze Pan całą sprawę to może inni klienci przynajmniej zastanowią się zanim wydadzą swoje pieniądze w tym miejscu”.

buty1Na zdjęciu uszkodzenie w bucie. Sztywny kawałek plastiku, który wbija się w stopę.

Tyle relacji Pani Teresy. Postanowiłem zweryfikować sprawę w sklepie. Telefon lub email do Nike Factory Store w Modlniczce nie jest dostępny w internecie. Próbowałem napisać do administracji centrum handlowego na ich szablonie kontaktowym ale … za każdym razem występował błąd. Po iluś tam dniach i chyba pięciu próbach dodzwoniłem się do obsługi galerii handlowej. Dostałem telefon do Nike Factory Store (12 297-36-82). Po kilkukrotnym tłumaczeniu powodów rozmowy otrzymałem email do sklepu i zadałem następujące pytania:

"W związku z dbałością o markę firmy, którą Państwo reprezentujecie proszę o odpowiedź na poniższe pytania:

 

- Czy dokonując oceny uszkodzeń obuwia wykonuje to rzeczoznawca, a jeśli tak to proszę o informację o uprawnieniach tej osoby?

 

- Czy do sprzedawanego obuwia dołączacie Państwo instrukcję odnośnie jego użytkowania?


- W reklamowanym produkcie stwierdzili Państwo, że buty były zakładane bez użycia łyżki to czy do sprzedawanych produktów są dołączane instrukcje w języku polskim informujące, o konieczności jej stosowania?"

 

Nie otrzymałem do dziś odpowiedzi...

 

Wykonałem kilka rozmów wśród koleżanek i kolegów w pracy oraz wśród rodziny i okazuje się, że są to typowe metody załatwiania reklamacji w tym miejscu. Tyle, że zdecydowana większość klientów nie chce tracić czasu na dopominanie się o swoje prawa lub opisywanie swoich „wrażeń”. Dla mnie relacja z procesu obsługi klienta w Nike Factory Store jest szokująca. Zdarza mi się w różnych sklepach czy sieciach znanych marek reklamować obuwie ale proces rozpatrywania sprawy przez sklep nie budził moich kontrowersji – chociaż nie zawsze do końca byłem zadowolony z wyniku. Tymczasem w przypadku opisanym przez Panią Teresę wygląda na to, że „systemowe” działanie sklepu może wywoływać uczucie zetknięcia się z nieuczciwymi praktykami. Myślę, że jako konsumenci powinniśmy wyciągnąć odpowiednie wnioski.

 

Pozdrawiam

Paweł Bystrowski

 

Komentarze (18)

Dodaj komentarz
  • Gość: [aaaa] *.cdprojektred.com

    Należy bezwzględnie skierować sprawę do Rzecznika Praw Konsumenta i dalej ją nagłaśniać. Bojkot tego miejsca, to wprost obowiązek każdego z nas. Gówniarzom (kierownikowi i sprzedawczyni) się w głowach przewróciło, acz pewnie takiego podejścia wymaga od nich właściciel sklepu. Dobrze, że Państwo o tym piszecie. Trzeba tępić tego typu praktyki jak najszybciej, a poszkodowani ludzie nie powinni (nie mogą!) odpuszczać. Niech udadzą się do niezależnego rzeczoznawcy i niech on oceni i potem z pismem nękać cwaniaczków z Nike.

  • Gość: [iwona] 78.133.196.*

    Odpowiedzi na reklamacje sklepy mają gotowe na copy-paste. Żaden rzeczoznawca na pewno tych butów nie oceniał.

    Polecam sąd Sąd Konsumencki na Wiślnej www.krakow.wiih.gov.pl/Content/Page/sad_konsumencki
    osobiście udało mi się dość szybko pozytywnie załatwić podobną sprawę. Tylko trzeba się tam udać osobiście - ale warto - nie należy odpuszczać takich spraw. Sprzedawcy liczą na to.

  • Gość: [worm.nimda] 91.237.139.*

    Sprzedawca sprzedawcą, ale co na to firma Nike? Czy autor próbował się skontaktować z firmą Nike?

  • Gość: [Hype] *.play-internet.pl

    Też bym odżucił reklamacje. Nawet po zdj widać że obuwie było zbyt często noszone. Po drógie było zakładane bez łyżki i zapiętka przydeptana. Oraz obuwie nie było wiązane przez co się na pięcie wytarło i plastik pękł. Ale cebuli nie wytłumaczysz. I ta cena 240 za taką ceną musi iść jakość

  • Gość: [Tosia] *.centertel.pl

    Taka sama sytuacja w sklepie Nike w GK! Buty Nike Air Max 90 za niemałe pieniądze się po 3 miesiącach rozkleiły. Jaką dostałam odpowiedź? Że zostały wyprane w wybielaczu i wysuszone suszarką.. no trzymajcie mnie. W dodatku pani była niemiła, chamsko się odzywała. Nie polecam.

  • Gość: [dobry człowiek z miasta Łodzi] *.internetdsl.tpnet.pl

    Faktycznie na zdjęciu widać iż buty były wkładane nieprawidłowo przez co ich właściciel piętą przydeptywał tylną część buta i tak powstało uszkodzenie. Jeśli właściciel mimo to upiera się że reklamacja została rozpatrzona nieprawidłowo powinien zgłosić się do importera polskiego lub europejskiego (jeśli jest prowadzona tylko europejska dystrybucja) a nie płakać na forach/portalach... Jeszcze ci rzeczoznawcy XD - zaraz będziecie wzywać rzeczoznawców jak obiad w restauracji będzie niedogotowany XD rzeczoznawca od butów NIKE hahaha XD

  • Gość: [quako] 95.160.155.*

    Miałem podobną sytuacje, udałem się do prywatnego rzeczoznawcy płacąc za wizytę 25 zł. Pismo od rzeczoznawcy zaniosłem do sklepu. Nagle się okazało, że jednak reklamacja była jak najbardziej uzasadniona. Dostałem pytanie, czy chcę zwrot pieniędzy czy inny towar. Oczywiście odpowiedziałem, że chce pieniądze, bo nie mam ochoty użerać się więcej z tym gównianym sklepem. Ostatecznie zwrócono mi 385 zł, więc uważam, że się opłaciło. Pozdrawiam.

  • Gość: [sfsf] 156.67.85.*

    ta wada powtarza sie coraz częściej , robią gowno hurtowo

  • Gość: [dddd] *.ds.pk.edu.pl

    Kupując buty za kilkaset złotych mam prawo oczekiwać, że mi się przez dwa tygodnie nie zużyją. Siateczka która tam jest wszyta wygląda na gówno wartą i taka też jest. Jak najbardziej zwrot się należy. Należałoby zgłosić ten problem do producenta/ dystrybutora i poinformować jak zachował się sklep, który defacto jest markowany ich nazwą i logiem - robią najgorszą z możliwych reklam, bo człowiek bardziej zaufa znajomemu niż reklamie w telewizji, bilbordowi czy innemu dziadostwu.

    Miałem buty(jednej z wiodących firm) do biegania trial/przełaj, i po tygodniu prawdziwego używania, jak już dopasował mi się but do stopy, zaczęła się odklejać podeszwa - ta sama historia, używane niezgodnie z przeznaczeniem, przemaczane itp (przecież tak wygląda bieganie przełajowe, do którego te buty są przeznaczone-piasek, żwir, korzenie, woda). Rozmowy z kierownikiem nic nie pomagały. Pomogło natomiast kilka wpisów w mediach społecznościowych wraz ze zdjęciami. Oficjalny dystrybutor się ze mną skontaktował. Po jednym mailu z baaardzo długim opisem sytuacji, skanami pism, podaniem danych sklepu i ludzi którzy nie chcieli przyjąć reklamacji, kilkunastu zdjęć i filmu pokazującego jak podeszwa się odkleja od reszty buta, dostałem pełen zwrot pieniędzy. Po tygodniu przyszła do mnie też paczka z listem z przeprosinami i paroma gadżetami typu markowana frotka, naklejki i inne gówna. Niby fajnie, ale uraz do tej firmy pozostaje, i więcej nie zamierzam kupować butów sportowych znanej firmy na R.

  • Gość: [Tak] *.dynamic.chello.pl

    Bardzo dobrze z wami zalatwili, nie bawili sie. Zniszczenie obuwia to wasza wina

  • Gość: [Tadek] *.play-internet.pl

    To zależy od polityki są firmy "proklienckie"które rozpatrzają wszystko z automatu, są też takie które są wyczulone na "kombinarstwo "polskich klientów i nie będą uznawać reklamacji zwłaszcza obuwia z outletu które zostało wyprodukowane kilka sezonów wcześniej!

  • Gość: [Tadek] *.play-internet.pl

    To zależy od polityki są firmy "proklienckie"które rozpatrzają wszystko z automatu, są też takie które są wyczulone na "kombinarstwo "polskich klientów i nie będą uznawać reklamacji zwłaszcza obuwia z outletu które zostało wyprodukowane kilka sezonów wcześniej, więc nie piszcie o "gówniarzach" bo to wina FIRMY a nie WIEKU PRACOWNIKÓW!

  • Gość: [cmn] *.227.3.4.fiberlink.pl

    Miałem podobną przeprawę z tym sklepem. Nie chciało mi się tracić czasu na Rzecznika Praw Konsumenta, więc po prostu od tego czasu nie kupiłem już nic co ma na sobie znaczek firmy Nike.

  • Gość: [Bad Dice] *.tel.tkb.net.pl

    Trzeba zgłosić sprawę do rzecznika i nagłaśniać bo jeżeli takie sytuacje przejdą bez echa, to ucierpimy my wszyscy - po prostu sprzedawcy nauczą się że możemy być dymani na różne sposoby.

    Miałem podobną sytuację z niemieckim deichmannem, sprawę także skierować mam zamiar do rzecznika praw konsumentów. W moim przypadku, obie podeszwy pękły na pół po 3 miesiącach użytkowania. Powód odrzucenia to przemoknięcie materiału w deszczu. Żałosne?

  • Gość: [Kuba] *.waxpol.net

    W sklpie MARTES SPORT dokładnie tak samo wygląda załatwianie reklamacji, co więcej dodam, że firma ECCO w firmowym salonie dokładnie to samo.

  • Gość: [Rzeczoznawca] *.net.cybernetwmw.com

    Sam zajmuję się reklamacjami i takie wady odrzucam z automatu. Klient nie sznuruje butów przez co pięta rusza się w górę i w dól z każdym krokiem wycierając zapiętek i doprowadzając właśnie do takich uszkodzeń. Wada ewidentnie powstała z winy klienta. Ten artykuł jest bez sensu. Janina oczernia sklep, bo syna sznurować butów nie nauczyła i ktoś ją uświadomił. Na rzepy niech teraz kupi.

  • Gość: [Juzek Powruzek] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Tyle jadu, tyle emocji a rzeczywistość jest zapewne taka, że sklep ma gotowe stosiki kwitków odmownych i tylko dobiera się odpowiedni do klienta. A to już jest spersonalizowane podejście. Przecież mogli uprzejmie po prostu odpowiedzieć "Spi...laj" nie? A podpisywanie się "Rzeczoznawca" jest żenujące. Szczególnie jak się jest tchórzliwym obszczymurkiem. Prawdziwy rzeczoznawca podałby numer uprawnień.

  • Gość: [as] *.static.ip.netia.com.pl

    nie ma w polskim prawie przepisu ze musi reklamacje rozpatrywać rzeczoznawca

Dodaj komentarz

© Love Estate Kraków
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci